sobota, 17 stycznia 2015

"Udało nam się też...


znaleźć drogę rozwoju, która godzi się ze sprawiedliwością społeczną”- twierdziła w roku 2010 kandydatka na prezydenta Brazylii pani Dilma Rousseff. Bardzo to ciekawe, bo praktycznie takiej drogi nie ma i być nie może. Jak jest rozwój - to jest rozwój, a „ sprawiedliwość społeczna”... To jest utopijny element wymyślony przez socjalistów, który stoi w poprzek rozwoju. Jak gdzieś w gospodarcze pojawia się łyżka dziegciu „ sprawiedliwości społecznej” w beczce miodu rozwoju- koniec z rozwojem. Choroba „sprawiedliwości społecznej” jest groźna cały czas, w przeciwieństwie do demokratycznego polityka, który jest groźny jedynie kadencję, chyba, że przesiaduje w Świątyni Rozumu kilka kadencji. Wtedy jest groźny przez te wszystkie kadencje.

Droga , która godzi wodę z ogniem - to musi być niesamowity wynalazek. To tak jakby znaleźć złoty środek pomiędzy podwyżka, a obniżką podatków. I pani prezydent Brazylii – taką drogę znalazła. Pani Dilma Rousselff w latach siedemdziesiątych należała do organizacji o pięknej nazwie Ludowa Awangarda Rewolucyjna. Ta Awangarda wyłapywała takich niebieskookich młodzieńców,, którzy doradzali wojskowym jak przesłuchiwać więźniów. Ale to było jeszcze przed rządami Luli, za którego Produkt Krajowy Brutto dochodził do 8 % rocznie(!!!)

W roku 2010 PKB Brazylii wynosiło 7,5%- wtedy właśnie pani Dilma objęła ster rządów i zaczęła eksperyment łącznia drogi rozwoju ze „ sprawiedliwością społeczną”. I wiecie Państwo ile wynosi PKB Brazylii w roku 2015? Zero procent! Tak połączyła sprawiedliwość społeczną” ze zdrowym rozsądkiem. Zasiłki, dotacje, rozdawnictwo pieniędzy- i eksperyment się udał. Brazylia się stacza. A panią Dilmę lud brazylijski mówiący po portugalsku- wybrał na kolejną kadencję prezydencką. Populizm i Socjalizm.

Przed wyborami pani Dilma z Ludowej Awangardy Rewolucyjnej obiecała ożywienie rozwoju gospodarczego, zmiany w budżecie, zapewniając przy tym, że nie ucierpią przeciętni obywatele. Znaczy się będzie więcej „ sprawiedliwości społecznej”. Będzie też walczyć z korupcją, jak to w socjalizmie. W zakończonej kadencji priorytetem były sprawy socjalne- i tak to się skończyło. Po drugiej kadencji, jak tendencję walki ze zdrowym rozsądkiem pani prezydent utrzyma- to za pięć lat Brazylia pogrąży się w marazmie. Będzie minus 7% PKB.

I co jeszcze pani prezydent powiedziała? „ Zamierzam rządzić tym krajem z czułością i uwagą matki, z troską matki i wytrwałością matki”(!!!) To znaczy będzie dodatkowo jeszcze bardziej państwo opiekuńcze. Zagłaska wszystkich na śmierć. Pani prezydent zniszczy Brazylię. A tak dobrze szlo za prezydenta Luli. Chociaż pani prezydent porzuciła marksizm na rzecz „ społecznej gospodarki rynkowej”. Porzuciła marksizm- ale o socjalizmie nie zapomniała. Bo co to jest” społeczna gospodarka rynkowa”? Czym się różni od gospodarki rynkowej?

Tym czym sprawiedliwość, od sprawiedliwości społecznej.- czyli wszystkim. Albo sprawiedliwość, albo niesprawiedliwość. Terium non datur. Sprawiedliwość społeczna kojarzy mi się z rabowaniem jednych, żeby dać innym a najwięcej dać tym -co zajmują się rabowaniem. Do tego potrzebny jest oczywiście aparat rabujący. I nawet Murzyni powinni zapisać się do Ku- Klux- Klanu. Żeby płacić składki.

Szkoda, mi Brazylijczyków, którzy będą tracić czas. Na eksperymenty łączenia drogi rozwoju ze” sprawiedliwością społeczną”.

...i znowu sprawy się zatrzymają - na jakiś czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz