poniedziałek, 12 stycznia 2015

Demokracja w Szwajcarii

We wrześniu 2013 roku we włoskojęzycznym kantonie Ticino w południowej Szwajcarii, gdzie panuje demokracja, tak jak w całej Szwajcarii- przeprowadzono referendum demokratyczne, w którym tamtejsi mieszkańcy szwajcarskiej demokracji opowiedzieli się przeciwko noszeniu w miejscach publicznych-za wyjątkiem miejsc kultu religijnego- burek, nikabów i chust. To znaczy demokratyczni wyborcy nie zaliczają do miejsc publicznych- miejsc kultu religijnego. Miejsca kultu religijnego nie są miejsca publicznymi w kantonie szwajcarskim o nazwie Ticino. A jakie to są miejsca?

Za zakazem noszenia burek i chust w kantonie Ticino w miejscach publicznych oprócz publicznych meczetów- opowiedziało się 65,4% głosujących w referendum. U nas też są miejsca publiczne i niepubliczne. Są szkoły publiczne i niepubliczne, przedszkola publiczne i niepubliczne, pieniądze publiczne i niepubliczne- chociaż wszystkie są publiczne oprócz pieniędzy, choć jedne są państwowe a inne pseudoprywatne. Bo trudno mówić o prywatnej szkole, jak podlega ona pod program państwowej edukacji a rządzą nią państwowi urzędnicy mając określony nadzór ideologiczny. De facto nie ma prywatnych szkół, ale najlepszy kabaret jest w szkołach wyższych tzw. prywatnych. Obowiązują tam parytety profesorskie, polegające na tym, że żeby szkoła „prywatna” mogła funkcjonować musi mieć określoną liczbę profesorów na stanie, określoną przez urzędników od wyższej oświaty. A nie ma innych profesorów, niż profesorowie „wykształceni” przez profesorów z poprzedniej komuny. I tak się toczy ten nonsens...

Wszystko to w demokracji, tak jak w Szwajcarii demokratycznej, gdzie obecnie 63 % Szwajcarów jest przeciwko noszeniu prze tamtejszych mieszkańców chust i burek, ale krzyżyki można jeszcze w w miejscach publicznych nosić- nie tylko w niepublicznych kościołach. Bo nie wiadomo czy kościoły to miejsca publiczne czy prywatne -w Szwajcarii. U nas też do końca nie wiadomo- to co państwowe- to publiczne, a to co niepubliczne- to pseudoprywatne. Naprawę państwa należy zacząć od naprawy pojęć. Tak twierdził Arystoteles.

Który zwolennikiem demokracji nie był- wprost przeciwnie zaliczał demokrację do ustrojów zwyrodniałych, obok tyranii i oligarchii. Chwiejne wahania tłumów uważał za niebezpieczeństwo dla państwa. Od tamtych czasów nic się nie zmieniło- demokracja to ustrój zwyrodniały i rozsadzający państwo od wewnątrz. Jak wróg chciałby zniszczyć wrogie mu państwo- to powinien w nim zainstalować demokrację i związki zawodowe. I obsadzić demokratycznie całe państwo agentami różnych służb- niech rządzą i rozwalają. Pytanie tylko czy w interesie racji stanu państwa, czy w interesie obcych wywiadów i służb.

Na razie można nosić krzyżyk na szyi i myckę na głowie. Można też chodzić w midi spódniczce. Ale jak demokracja się wścieknie w Szwajcarii- to przy pomocy ogłupionej większości- zlikwiduje midi spódniczki i szerokie spodnie- tzw. glany. Można też ustanowić demokratycznie noszenie butów. Na przykład pan Wojciech Cejrowski jeździ po świecie boso- nie wiem czy zagląda do Szwajcarii, ale po krajach iberoamerykańskich chadza boso. Mimo, że tam też jest demokracja – rozpowszechniana jako synonim wolności, a jest zbiorową tyranią tłumu.

Na zmiany w konstytucji kantonu Ticino w południowej Szwajcarii musi wyrazić jeszcze zgodę Zgromadzenie Federalne i jego orzeczenie, że zakaz władz Ticino dotyczący zakrywania twarzy w przestrzeni publicznej nie narusza prawa federalnego. Niech na razie sprawdzają czy wszystko to jest zgodne z prawem federalnym ale czy jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem- nie sprawdzają. No i na przyszłość sprawa spodni...

Też pewne rzeczy zakrywają. Czas, żeby w miejscach publicznych chodzić bez spodni. Nich niczego nie zakrywają tak jak burki i chusty – twarzy. Zresztą niektórzy mają takie twarze, że z powodzeniem mogą na nich siedzieć. Na demokracji na razie nie da się siedzieć, tak jak na pinezkach i gwoździach- podobnie jak na bagnetach. Ale można z nimi współżyć. Demokracją można wprowadzić socjalizm. Przy pomocy socjalizmu demokracji nie da się wprowadzić. Ten schemat odwrotnie nie działa.

Tak jak najpierw zdejmujemy spodnie, a potem dopiero sikamy. Chyba, że demokracja postanowi inaczej- bo demokracja rzadko kiedy ma coś wspólnego ze zdrowym rozsądkiem.
Raczej nigdy nie ma...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz